Niewielki Ilulissat przycupnął nad ikoniczną Zatoką Disko, około 350 km na północ od koła podbiegunowego. Nazwa miejscowości nie jest przypadkowa, gdyż po grenlandzku oznacza „góry lodowe”, a tych w okolicznych wodach nie brakuje. To trzecie co do wielkości miasto Grenlandii i najpopularniejszy cel podróży turystów, gdyż właśnie stąd podziwia się jedne z najbardziej monumentalnych gór lodowych świata, dryfujące z lodowca Sermeq Kujalleq do fiordu Ilulissat, wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Miasto liczy dziś ok. 5100 mieszkańców (2025 r.) i niemal tyle samo psów zaprzęgowych. To dynamicznie rozwijający się ośrodek w skali kraju, gdzie przyrost turystycznej infrastruktury idzie w parze z dbałością o dziedzictwo.
Historia tego miejsca zaczęła się w XVIII wieku, kiedy to duński kupiec Jacob Severin założył tu w 1741 r. faktorię handlową. To właśnie od jego imienia pochodzi dawna duńska nazwa miejscowości – Jakobshavn, czyli Port Jakuba. Pod koniec XVIII w. stanęła tutejsza drewniana świątynia Zions Kirke – wówczas największy budynek w całej Grenlandii. W połowie XIX w. ostatni mieszkańcy pradawnej osady Sermermiut przenieśli się do Ilulissat, zamykając długi rozdział osadnictwa w dolinie nad fiordem. W czasach najnowszych miejscowość zapisała się w dyplomatycznych annałach dzięki tzw. Deklaracji z Ilulissat z 2008 roku, w której pięć państw arktycznych (Dania, Kanada, Norwegia, Rosja i USA) potwierdziło, że obowiązującą ramą prawną dla współpracy w Arktyce pozostaje prawo morza. Miasto jest też związane z Knudem Rasmussenem – wybitnym polarnikiem duńsko-grenlandzkiego pochodzenia. Jego rodzinny dom działa dziś jako muzeum, a urok drewnianej zabudowy i panorama na zatokę sprawiają, że to jeden z najbardziej fotogenicznych adresów miasta.
Ilulissat sąsiaduje z fiordem, do którego lodowiec Sermeq Kujalleq „wyrzuca” niewyobrażalne masy lodu. To jeden z najszybciej poruszających się i najbardziej aktywnych lodowców na Ziemi – potrafi „wędrować” nawet ok. 40 metrów dziennie, tworząc potężne góry lodowe. W 2004 r. cały obszar objęto ochroną UNESCO, co ugruntowało renomę miasta jako stolicy gór lodowych. Do ich czoła najłatwiej podejść drewnianą kładką przez dolinę Sermermiut – to popularny spacer, którego początkiem i „bramą” jest dziś nowoczesne Icefjord Center.

Otwarte w 2021 r. centrum wiedzy o lodzie łączy funkcję muzeum, punktu widokowego i miejsca spotkań. Architektura sprawia, że przechodząc „przez”, „obok” lub nawet „po dachu” budynku, wchodzi się symbolicznie z miasta w obszar dzikiej natury. Obowiązkowy punkt wizyty w Ilulissat.
Latem Zatoka Disko jest mekką obserwatorów wielorybów. Najczęściej spotyka się tu humbaki, a także płetwale zwyczajne i małe. Rejsy często prowadzą w sąsiedztwo fiordu lodowego, co daje unikalne kadry – kontrast granatowo-czarnej wody, białych gór lodowych i wypływających spod tafli ogonów. Rejs po Zatoce Disko to niezapomniane przeżycie!

Klasyką jest rejs do lodowca Eqi, gdzie – przy odrobinie szczęścia – można dostać się na bezpieczną odległość 2–3 km od ściany lodu i zobaczyć cielenie się lodowca, czyli widowiskowe odrywanie się bloków. Operatorzy dostosowują odległość do ściany lodu i czas pobytu do warunków, przy czym bezpieczeństwo zawsze ma pierwszeństwo przed idealnym kadrem. Do Eqi płynie się zwykle 2–5 godzin w jedną stronę, w zależności od jednostki i warunków. Rejsy są oczywiście zależne od warunków atmosferycznych, jednak przy dobrej pogodzie to fantastyczna przygoda.

Dom rodzinny wybitnego polarnika zawiera ekspozycję dotyczącą wypraw polarnych i życia w Arktyce. Urodzony w Ilulissat Rasmussen to postać wybitna, zaś jego ekspedycje badawcze przyczyniły się do lepszego poznania tej części świata. Nuisariannguaq 9, bilety: 60 DKK
W 2024 r. ruszyło międzynarodowe lotnisko w Nuuk (GOH), co istotnie skróciło podróż do Grenlandii. Z Nuuk do Ilulissat (JAV) leci się już krótko (1h20) lotem krajowym Air Greenland. Alternatywą jest również połączenie Kangerlussuaq – Ilulissat (45 min). Od początku czerwca do końca września bezpośrednie loty z islandzkiego Keflavíku do Ilulissat obsługuje przewoźnik Icelandair (3h30). Na koniec 2026 roku planowane jest ukończenie nowego portu lotniczego w Ilulissat, co być może wpłynie na liczbę bezpośrednich połączeń. Ci, dla których czas nie gra roli, mogą skorzystać z oferty żeglugi przybrzeżnej Sarfaq Ittuk. Podróż z Nuuk zajmuje 44 godziny i jest świetnym sposobem, by poczuć surowe wybrzeże Grenlandii.
W samym Ilulissat wszędzie jest względnie blisko: do Icefjord Center i na kładki przez Sermermiut dojdziemy z miasta pieszo. Szlaki są oznaczone kolorami (żółty, czerwony, niebieski, pomarańczowy) i pozwalają wybrać trasę od łatwych spacerów po dłuższe pętle widokowe. Na szlakach nie ma schronisk, tak więc warto mieć przy sobie wodę i przekąski. Najkrótszy i najpopularniejszy jest spacer do punktów widokowych nad fiordem (ok. 1h w dwie strony). Rejsy łodzią do fiordu lodowego, wyprawy na wieloryby czy do Oqaatsut można rezerwować u lokalnych operatorów w porcie lub online. W mieście działa kilka taksówek. Po Ilulissat kursuje też miejski autobus (Ilulissat Bussii) z dwiema liniami (1 i 2), które łączą główne ulice i osiedla. Rozkłady najlepiej sprawdzić na przystanku albo dopytać się w hotelu czy informacji turystycznej. Autobus zwykle nie dojeżdża na lotnisko ani pod Icefjord Center — w te miejsca najwygodniej wziąć taksówkę lub hotelowy shuttle.
Okres letni przypada na czerwiec, lipiec i sierpień. Wówczas w Ilulissat panuje dzień polarny i jest to idealny czas na trekkingi oraz rejsy pośród gór lodowych i wielorybów. Niestety bywa tłoczno, bo to również szczyt sezonu turystycznego. Wiosna, to marzec, kwiecień i maj. Śniegi i lód trzymają jeszcze mocno, ale dni szybko się wydłużają. To dobry okres dla fotografów ze względu na dramatyzm i różnorodność światła. Wrzesień i październik to czas jesieni. Nie zobaczymy tu co prawda złotych liści, spadających z drzew, ale za to można liczyć na zorze i mniej tłumów. Na wodzie jest chłodniej, więc dobry ubiór to podstawa. Okres od listopada do lutego to zima, a co za tym idzie – noc polarna, zorze, psie zaprzęgi i narty biegowe. Fiordy bywają skute lodem, więc rejsy nie zawsze dochodzą do skutku. Mimo to grenlandzka zima ma swój urok i niepowtarzalny klimat.
Ilulissat to bliskie spotkanie z prawdziwą Arktyką. Nawet krótki spacer pozwala stanąć nad fiordem, który opowiada o klimacie i tych szerokościach geograficznych lepiej niż niejeden podręcznik. Na dodatek tutejsze lato to wyjątkowy spektakl światła i lodu. Kalejdoskop wrażeń i kolorów. Warto przylecieć aż tutaj, by lepiej poznać codzienność rybaków i musherów, oraz na własne oczy przekonać się, że na pozór pocztówkowy Ilulissat to żywe miasto. Jeśli wybierzesz odpowiedni termin, zaplanujesz logistykę i weźmiesz poprawkę na bufor pogodowy, Ilulissat odwdzięczy się obrazami i emocjami, których nie zapomnisz. A kiedy staniesz na kładce nad Sermermiut i poczujesz, jak fiord oddycha lodem, pojmiesz, dlaczego Grenlandczycy nazwali to miejsce po prostu „Góry Lodowe”.